Martina Million
O swoim życiu mogłabym napisać całą sagę. Tak dużo się w nim działo. Jakby moja dusza zdecydowała się odrobić wszystkie lekcje z 20 wcieleń w jednym. A czyszczenia to chyba z 1000 lat na raz. Ja nic nie robię delikatnie i powoli. Coś w stylu duchowego ADHD, próbując ogarnąć milion rzeczywistości na raz.
Urodziłam się w Polsce. Moja mama musiała zmierzyć się z byciem samotną matką, a ja otrzymałam na starcie wzorzec odrzucenia i strach przed porzuceniem. Teraz to się ładnie nazywa zdezorganizowany styl przywiązania. Zajęło mi lata, żeby to rozpracować z ochoczą pomocą moich bratnich dusz, którzy hurtowo wręcz łamali mi serce. Dziękuję im dzisiaj, bo uczyłam się topornie i trzeba było mi naprawdę zafundować to na ostro. W kwestii miłości byłam pipa. Kocham to jednak w sobie, że pomimo całego gówna, nadal potrafię kochać i wierzę w miłość. Nie dało się mojego serca zniszczyć nikomu. To jest supermoc.
Od dziecka byłam wrażliwa. Widziałam, czułam za dużo. W wieku 3 lat zobaczyłam demona i ze strachu zablokowałam swoje dary. Przestałam widzieć trzecim okiem zupełnie. Podczas ataków zaciskałam oczy, byleby tylko nic nie widzieć. Po jakimś czasie zrozumiałam, że co z tego, że ja duchowego świata nie widzę, skoro oni widzą mnie doskonale. Ataki nie ustały. Był psycholog, psychiatra, egzorcysta no bo przecież byłam gorliwą Katoliczką. I mogłabym użalać się nad sobą, jakie te ataki były straszne, gdyby nie to, że tak naprawdę to zmusili mnie żebym zaczęła kwestionować i religię, i system, i wiarę.
Dziękuję całemu zespołowi i sztabowi demonicznemu za wieloletnie szkolenie z zakresu pracy z energią i siłą umysłu, bo dzisiaj to możecie być ze mnie dumni, bo nie tylko wyzwoliłam siebie, ale cały mój ród dostał szansę pokazania Wam "odpierdol się". Trzeba było ze mną delikatniej, to nie wpadłabym w szał oczyszczania i uwalniania. A że mnie czasami ponosi, to w sumie okazało się, że mam na koncie wiele wcieleń i wiedzę, którą teraz z satysfakcją używam.
Ja nic nie robię delikatnie, bo zwyczajnie nie chce mi się marnować czasu. Życie ludzkie jest krótke, a ewidentnie mam dużo do zrobienia, łącznie z tworzeniem systemów i materiałów dla tych, którzy też chcą żyć wolni.
Alchemia Podświadomości powstawała przez lata w moim umyśle. Pozwalałam tej idei się rozwijać, wraz z moim oczyszczaniem i pracą z ludźmi. Zaczęłam rozumieć, że ja naprawdę myślę inaczej niż wszyscy. Przede wszystkim łączę kropki w zupełnie inny sposób. To co kiedyś było powodem odrzucenia mnie, teraz jest sposobem na pomaganie innym.






Moje życie randkowe, to jakiś średnio-śmieszny żart, wręcz suchar. Kto by chciał być z kobietą, która czyta podświadomość i widzi wszystko, co ta druga osoba nawet o sobie nie rozumie? No dlatego mój romans kończy się po trzech randkach: kiedy oni widzą, że ja WIEM, kiedy ciężko mnie okłamać, kiedy moja energia ich triggeruje, kiedy im się załącza, że przy mnie to niestety, ale tylko integralność i otwarte karty.
Każdy chce doświadczyć medium, bo jesteśmy niesamowite w sypialni, dzięki swojej mega wrażliwości i wspaniałej energii, ale jak przychodzi do kwestii życiowych, to wybiera się łatwiejsze, mniej złożone. A to już mi wiele osób powiedziało z rodziny i nawet sami kochankowie: "Mężczyźni nie lubią kobiet, którymi się nie da się delikatnie sterować". Moja babcia nawet całe życie mi powtarza, że nie lubią inteligentnych kobiet w ogóle. Słabi nie lubią. Czekam uparcie na silnego. On się zakocha w mojej mocy, a nie każe mi się kurczyć. Ale tak, moja zdolność dostrzegania wzorców i fakt, że jestem zaawansowana emocjonalnie i parapsychicznie jest powodem bycia singielką, ALE! również jest powodem, że jestem niesamowicie skuteczna w tym co robię




Romanse na bok. Ja wiem, jak ogarnąć wzorce na poziomie wcieleniowym, rodowym, karmicznym. Wielowymiarowo. Nie wszystko z czym się mierzysz obecnie można zrzucić na dzieciństwo. Czasami otrzymujemy w spadku po naszych przodkach cały zestaw nieprzepracowanych traum i blokad, łącznie z ich talentami, do których trzeba się dokopać. Dodajmy do tego poprzednie wcielenia i bagaż na poziomie duszy, który targasz ze sobą, to mamy dość duży bałagan w podświadomości.
Do tego dochodzi jeszcze kwestia kraju w którym mieszkasz, w którym się urodziłeś/urodziłaś, bo to też wpływa na Twoje wzorce. Dlatego emigranci mają często problem z tożsamością. Sama mieszkałam w Szkocji 17 lat i zmieniło to we mnie naprawdę dużo.
Mam nadzieję, że znajdziesz coś w Alchemii Podświadomości, co pozwoli Ci zrozumieć siebie. Jeśli miałabym Ci dać jedną radę "Nie przywiązuj się kurczowo do swojej tożsamości, bo zacznie Cię ograniczać. Bądź stabilna/stabilny, ale jednocześnie elastyczny w rozwoju."
Sama jestem seryjną morderczynią swoich osobowości, bo na każdym etapie musiałam pożegnać jakiś fragment siebie, który nigdy nie powinien być mną.
Przeczytaj mojego darmowego ebooka, gdzie odpowiedziałam na 110 pytań o podświadomości. Dowiedz się jak dużo zależy o tego, co w niej masz i na co wpływa. Gwarantuję Ci, że się zdziwisz.
Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do kontaktu.
Szczegóły przetwarzania danych znajdziesz w Polityce Prywatności.
Skontaktuj się ze mną
Dołącz do mnie!
© 2026. Wszystkie prawa zastrzeżone
